pół kilo dyni (ewentualnie cukinii)
szklanka cukru
laska cynamonu, lub łyżeczka cynamonu w proszku
łyżka stołowa agaru
szczypta życzliwości
można dołożyć sproszkowane goździki lub imbir
Pokrojona w duże kawałki dynie zagotować z cukrem (pół szklanki) i cynamonem aż zmięknie, odlać wodę, zmiksować dodać cukru agaru i znowu gotować, rozlać do słoiczków, zakręcić szczelnie, odwrócić denkiem do dołu żeby sam się "zamknoł".
Zostawić do ostygnięcia. Dzięki agarowi odtrzymaliśmy dyniową galaretkę.
Pozostała po gotowaniu dyni wodę można dodać do herbaty.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dżem. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 listopada 2011
poniedziałek, 24 października 2011
Przetwór z cukini i mądrości Babci Julki
Babcia mojego M. to niezwykła istota z pradawnego świata wiejskiego... który odszedł i w swej pięknej samowystarczalnej formie już nie powróci...
Staram się więc od tej przemiłej staruszki wykraść ze wspomnień jak najwięcej nauki. Chciałabym choć kawałeczek tej przestrzeni, odtworzyć kiedyś w nowej formie. Najbardziej fascynuje mnie to, że ludzie jeszcze 50 lat temu potrafili być samowystarczalni.
Babcia Julka była Miała swoje zagony szklarnie z pomidorami i mnóstwo warzyw, duże pole orne. Nie była to idylla z TV. Ale człowiek przez całe życie od dziecka po starca uczony był przez bliskich i naturę jak zapewnić sobie do życia wszystkie niezbędne rzeczy:
Jak dla mnie szacun. Nie dlatego, że robi wielkie prezenty, ale za to że ma wielkie serce i umie się tak gospodarować.
Zazdroszczę jej trochę tego wolniejszego życia, chociaż gdy bym nie miała tej perspektywy co teraz , okrywanie drzewek na zimę, które planuje już od miesiąca nie było by takie fascynujące.
BYLI WOLNI!
Troszkę ich wolności uszczknęłam sobie dzisiaj, ten mój skrawek to słoik drzemu z cukini, który w mroźny zimowy wieczór zjem z naleśnikami nie musząc myśleć o wyjściu do sklepu po kolacje.
Jeam z cukini:
Kilka szklanek pokrojonej cukini którą dostałam barterowo (akurat za kolaż fotografii)
2 łyżki octu jabłkowego, który kiedyś mam nadzieje zrobię sama
pół szklanki cukru zajuchconego
szczypta soli
kora cynamonowa
goździki
Do gotującej się wod y dodaj ocet i cukinie korę, goździki kiedy wygotuje się na rozchodzące od łupiny kawałeczki, odlewamy wodę i odrywamy twardą skórkę, cukinie miażdżymy w dłoniach wrzucamy do garnka zasypujemy cukrem, dolewamy pół szklanki wody i gotujemy, nalewamy do słoików.
To jest przepis mój nie Babci Julki, ale dziękuję jej w tym miejscu za inspirację:)
JULCIA, RZĄDZISZ!
Staram się więc od tej przemiłej staruszki wykraść ze wspomnień jak najwięcej nauki. Chciałabym choć kawałeczek tej przestrzeni, odtworzyć kiedyś w nowej formie. Najbardziej fascynuje mnie to, że ludzie jeszcze 50 lat temu potrafili być samowystarczalni.
Babcia Julka była Miała swoje zagony szklarnie z pomidorami i mnóstwo warzyw, duże pole orne. Nie była to idylla z TV. Ale człowiek przez całe życie od dziecka po starca uczony był przez bliskich i naturę jak zapewnić sobie do życia wszystkie niezbędne rzeczy:
- Żywność - ogrody pełne korzeni marchwi , pietruszek, buraków, selerów; psianek pomidorów, papryk ogórków; liści sałat, pietruszki, roszpunki i przewspaniałych owoców, których odmian gatunków już nie widać nigdzie np białej porzeczki.
- Schronienie - Babci Julki mąż wybudował jej dom dwie stodoły , pomieszczenia gospodarcze, szklarnie (M mi też zbudował teraz czeka go cała reszta:) "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz"
- Życzliwość "jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie" "Gość w dom Bóg w dom" - sąsiedzka pomoc i jej wartość była ceniona więcej nad pieniądze, zamiast niego królował barter - bezgotówkowa wymiana usług i towarów
- Miłość aż po grób:) Babcia powtarzała że prawdziwy mężczyzna to taki który pracuje od 6 do 6, jej mąż tak miał chociaż nigdy nie pracował na etacie:) ciekawe czy M. da się tak wychować:) No i rodzina - Babcia była tak miła i kochana, że teraz wszystkie jej dzieci mieszkają blisko (na pietrze i obok) i cały czas się nią opiekują i wiozą na wycieczki i chociaż ma 70pare latek to każdy przychodzi do niej po rade.
Jak dla mnie szacun. Nie dlatego, że robi wielkie prezenty, ale za to że ma wielkie serce i umie się tak gospodarować.
Zazdroszczę jej trochę tego wolniejszego życia, chociaż gdy bym nie miała tej perspektywy co teraz , okrywanie drzewek na zimę, które planuje już od miesiąca nie było by takie fascynujące.
BYLI WOLNI!
Troszkę ich wolności uszczknęłam sobie dzisiaj, ten mój skrawek to słoik drzemu z cukini, który w mroźny zimowy wieczór zjem z naleśnikami nie musząc myśleć o wyjściu do sklepu po kolacje.
Jeam z cukini:
Kilka szklanek pokrojonej cukini którą dostałam barterowo (akurat za kolaż fotografii)
2 łyżki octu jabłkowego, który kiedyś mam nadzieje zrobię sama
pół szklanki cukru zajuchconego
szczypta soli
kora cynamonowa
goździki
Do gotującej się wod y dodaj ocet i cukinie korę, goździki kiedy wygotuje się na rozchodzące od łupiny kawałeczki, odlewamy wodę i odrywamy twardą skórkę, cukinie miażdżymy w dłoniach wrzucamy do garnka zasypujemy cukrem, dolewamy pół szklanki wody i gotujemy, nalewamy do słoików.
To jest przepis mój nie Babci Julki, ale dziękuję jej w tym miejscu za inspirację:)
JULCIA, RZĄDZISZ!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
O mnie
- MadMarLiv Permakultur Eko Home Garden
- Lubię mieć (choćby niewielki) wpływ na moje otoczenie,świat w którym żyję. Interesuje mnie to co jem, czego używam, jak moja konsumpcja wpływa na środowisko. Robię dobre jedzonko z lokalnych często własnych produktów,mieszam też kremy, odnawiam meble, buduję i pomocnikuje na budowach. Staram się kreatywnie żyć, szukać dobrych rozwiązań na życie bardziej niezależne od stereotypów, z wyboru zależne od emnie, we współzależności z naturą.